My kind of town

poniedziałek, 20 września 2010
Tym razem budowała Polskę

Wspomnienia lata w Polsce osnuły się pajęczyną, ale z kronikarskiego obowiązku - co upolowałam w domu u rodziców.

Jako że rodzice są zapalonymi ogrodnikami, więc trochę w tym temacie. Własnej roboty szczep czegoś tam na czymś tam (może Premier wie lepiej albo niech się dopyta taty).

Do podlewania drzewka

Do zbierania ziemniaków, przywożenia/wywożenia ziemi oraz przede wszystkim do wożenia małej Ani w poprzek po grządkach. Zosia była jeszcze za mała na taką atrakcję, ale za rok będziemy pruć po polu.

(Taczka jest pewnie starsza niż ja, no ale ja chyba jednak lepiej się trzymam i jeszcze nie sypię.)

WTF?

1150. Na emeryturze, przeznaczona na złom.

Wymieniony na nowszy model.


Zestaw majsterkowicza.


wtorek, 20 lipca 2010
Dzięki, Hjuston

No i kto mi teraz będzie przysyłał zdjęcia taśmy? Mam nadzieję na jakieś z Norwegii. Poniżej te, które dostałam z Houston. Może ja się odwdzięczę pickupami?

Tapicerka z houstońskiego zoo.

Ramka z chodnikowego rysunku.

Szyba za kierowcą.

Pan ze stopem.

niedziela, 25 kwietnia 2010
Chodzik

Czy to tak się po polsku nazywa?

W piątek na koncercie Knopflera widzieliśmy gościa z takim właśnie chodzikiem (zdjęcie nie z koncertu), co świadczy o tym, że 1. jestem stara, skoro chodzę na koncerty z osobami używającymi chodzika, 2. Mark Knopfler jest stary, 3. jego publika też jest stara. To ja idę wklepać sobie krem przeciwzmarszczkowy.

piątek, 08 stycznia 2010
Cześć stare rury!

(To tak a propos wczorajszego wątku z jednego z forów na gazecie.pl opisującego pewnego młodziana pozdrawiającego takimi słowami swoje trzydziestoparoletnie koleżanki z pracy).

Jeśli zaś chodzi o klasyczne rury, to proszę bardzo.

Ta znajduje się pod zlewem w mieszkaniu Ewy.

Moje taśmowe polowania rozszerzają swój zasięg i oprócz polowań z aparatem, polowałam dziś uszami, gdy wysiadłam z pociągu, a idący obok mnie gość opowiadał swojej koleżance, jak to lepił taśmą plastikową tylną szybę swojego kabrioletu, która pękła jak mydlana bańka pod wpływem zimna i naporem śniegu. A śniegu nam dopierdzieliło od wczoraj, że ho ho.

No a poza tym, we wtorek wieczorem padł nam akumulator w Baśce, mąż od wczoraj leży w domu w ciemnościach z powodu zadrapanego oka, babcia niestety wylatuje za tydzień do Polski, Zosia śpi 12 godzin w nocy, ja kończę właśnie pierwszą książkę Stiega Larssona z trylogii "Millennium" i mam nadzieję jutro w końcu jechać do kina.

piątek, 04 grudnia 2009
Przygotowania do zimy

Wczoraj lekko popadało, a dziś z rano było białawo. Atakiem zimy tego jeszcze nazwać nie można, no ale można zacząć się przygotowywac na nieuchronne.

Ostatnie krzyk mody na chicagowskich ulicach: drzewa karpetowe. Ciepło i przyjemnie. To rośnie na skrzyżowaniu Sheridan Rd i Ardmore Ave.

A to zdjęcie kurtki męża Anety. Kurtka, jak widać ciepła, pikowana i akuratna na zimę, padła ofiarą ich psa Bauera. Psu gratuluję ostrych zębów, Anecie i mężowi brawa za freecycling w wydaniu domowym.


środa, 12 sierpnia 2009
Oszczędzaj na mechaniku

Sądząc po ilości zdjęć, które udało mi się zrobić, zastosowanie taśmy do lepienia samochodów przewyższa wszystkie inne sposoby użycia (resztę kolekcji można oglądać w kategorii taśmowej). Może dlatego, że naprawy samochodowe do tanich nie należą, więc ludzie chwytają się taśmy niczym tonący brzytwy i kleją co się da.

Np. tłumiki (ustrzelone na I-290). Niechlujnie, ale pewnie skutecznie.

Okna w pikapach, zaklajstrowane bardzo gustownie.

Albo pokrowce na pikapy (nadesłane przez Hjuston). Przynajmniej mi to wygląda na pikapa, ale może niech się specjalistka wypowie.

Boczne szyby. Za estetykę bańka. Z tyłu snieg, a ja w czapce.

Błotniki cieszą się powodzeniem. Właściciel tego vana to fachura w taśmowym fachu - warstwowo, metodycznie, nawet estetycznie.

Ten tutaj lepi jak popadnie.

Autor blogu o Warszawie dopiero się wdraża, sądząc po nieśmiałych kawałeczkach taśmy.

Jeśli chodzi o transport, moim marzeniem (jeśli wcześniej pisałam, to przepraszam za powtarzanie się) jest taśma na pokładzie bądź kadłubie samolotu. Oczywiście, nie tego, którym ja miałabym lecieć.

poniedziałek, 06 lipca 2009
W kratkę

Wraz z reaktywacją bloga, czas na zmartwychwstanie kategorii taśmowej. W dzisiejszym odcinku, tytułem nawiązującym do mojego poniedziałkowego humoru po trzydniowym weekendzie, wzory geometryczne od Teksasu po Chicago.

Najpierw hjustońska torba na zakupy z Whole Foods. Zważywszy na spłowiały kolor taśmy, torba już niejedno przeżyła.


Następnie, równie ciężko doświadczona przez los walizka na O'Hare, utrwalona bodajże po powrocie z Dżamajki.


I na koniec prawdziwa taśmowa bonanza, której celu nie jestem w stanie się domyślić - La Salle między Monroe a Madison.


A tak poza tym, to weekend był miły, choć pracowity, jak wszystkie weekendy ostatnio. Pocieszyliśmy się tuńczykiem z grilla w sobotę i żeberkami w niedzielę oraz dodatkową porcją custard (coś w rodzaju lodów, tylko słodsze, tłustsze i o niebo lepsze) ze Scooter's w trzech smakach. Chyba się robi lato w Chicago.

piątek, 06 lutego 2009
Kolekcja lutownicza

Obiecałam, że następne taśmowe zdjęcia będą od czytelników, więc na początek kolekcja przysłana przez czytelnika z blogu Lutownica (Hjuston, musisz jeszcze trochę poczekać na swoje zdjęcie).

Zaczynamy niewinnie od zestawu rowerowego: kierownica i siodełko. Co do siodełka mam wątpliwość, czy to aby na pewno duct tape, no ale niech tam, może kolor się wytarł w użyciu.

 

Następnie powiew lata i jakiś nawet nieźle wyglądający kolega-surfer, który uszkodził sobie łydkę.


Dalej robi się straszniej. Zrób to sam, czyli gajerek z taśmy. Praktyczny, bo łatwo z niego zetrzeć sos, rozlaną colę, czy rozciapkane frytki.


No i na koniec plakat, który mógłby robić za dubel do filmu "Funny Games".

Stay tuned, w przyszłości motoryzacja, hydraulika i wyprawy do sklepu.  

piątek, 23 stycznia 2009
Z komórki

No nie mam nic ciekawego do powiedzenia, więc może w ramach przerwania marazmu blogowego, dziur na drogach i znowu nadchodzących mrozów, parę zdjęć taśmowych, jakości kiepskiej, bo komórkowej.

Poręcz schodów przy Searsie

Zakaz parkowania pod sklepem narciarskim Viking

Zasuwka w kibelku w restauracji Won Cow w Chinatown (czego nie widać na zdjęciu, to napisu "Fiat" na zamku)

Wykładzina w kinie Lake w Oak Park

No to co u Was, bo u mnie niewiele? Może rozpiszę konkurs na temat następnego postu?
sobota, 22 listopada 2008
Leżak

Mam nadzieję, że leżak na którym będę się wylegiwać będzie w lepszej kondycji niż mój własny, połamany przez męża (oficjalna wersja zdarzenia - „sam spadł na ziemię z haczyka w garażu i się połamał") i lepiony taśmą przeze mnie już ze trzy razy.

 
1 , 2