My kind of town

niedziela, 15 lipca 2012
Kanały to nasza specjalność

W nocy z czwartku na piątek obudził mnie ból w lewej piersi. "Za ostro się napływałam", pomyślałam i próbowałam spać dalej. No ale ze spania nic już nie wyszło, bo ból narastał, dołaczyły do niego dreszcze, ból głowy i chęć na wymioty. A rano wyczułam całkiem pokaźne nabrzmienie. Brzmi groźnie, ale to nie rak ani ciąża. To "tylko" niedrożny kanalik mleczny, który spowodował infekcję i objawy jak przy grypie. Po prostu fantastycznie. To już nie moje pierwsze zetknięcie z takim problemem, ale ostatni raz przytrafiło się więcej niż dwa lata temu, gdy karmiłam piersią Zosię. Przy Antosiu wszystko było okay. Aż do czasu, jak się okazało. Piątek przeleżałam jak nieżywa w łóżku, jak z najgorszą grypą, a hazbend robił za matkę i ojca. Zadzwoniłam do swojej ginekolog i dostałam antybiotyk, bo tylko tak można pozbyć się tego świństwa i zapobiec dalszej infekcji.

Swoją drogą, czyż to nie genialne rozwiązanie, że lekarz dzwoni do mojej apteki i zamawia dla mnie lekarstwo, a ja za godzinę odbieram je w Walgreensie dwa bloki dalej? Genialne, zaiste. 

Dziś wcale nie jest lepiej. Kanalik jest nadal zablokowany, antybiotyk pomaga tylko na tyle, ze jakoś trzymam się na nogach. Zablokowany kanalik trzeba masować i przypomina to masowanie wielkiego siniaka z całej siły. Uroczo.

Uroczo będzie też w czwartek, bo Antoś też ma problem z kanalikiem. Nie mlecznym, a łzowym, który jest niedrożny od urodzenia. Jak to mówia, no big deal i do 9 miesiąca życia Antosia miałam tym się nie przejmować zanadto, bo większość takich zablokowanych kanalików udrażnia się z czasem. Dla dziecka nie ma to chyba większych skutków ubocznych, poza tym, że oko jest załzawione i gromadzi więcej tzn. śpiochów z rana albo po drzemkach. Dziewięć miesięcy minęło, kanalik dalej zablokowany, pediatra wysłała nas do okulisty. Okulistka zrobiła czary mary, wlała małemu do oka krople z kontrastem, po czym przystawiła do buzi lampę fluorescencyjną i voila, widać gołym okiem, że lewe oko nie odprowadza łez. Kanalik trzeba więc udrożnić. Nie pytajcie mnie dokładnie jak, bo nie chcę o tym czytać, żeby się więcej nie stresować, w każdym bądź razie, mały ma być pod narkozą, żeby mogli przeprowadzić zabieg. Do tego, jak przy jakimkolwiek zabiegu chirurgicznym wymagającym znieczulenia, ma być na czczo, więc słabo sobie wyobrażam zawiezienie go do centrum z pustym żołądkiem. Podobnie słabo widzę oddanie go w ręce lekarzy i czekanie aż przyniosą go z powrotem. Gdyby tak na ten jego kanalik mógłby być jakiś antybiotyk...Trzymajcie kciuki.

03:36, aniabuzuk , Różne
Link Komentarze (21) »
piątek, 13 lipca 2012
Obiecanki cacanki

Obiecanki: 

I cacanki:

Własnych truskawek się w tym roku nie najem. Wszystkie zawiązki owoców zeżarły króliki mimo iż hazbend opryskał rośliny jakimiś sikami kojota czy czymś, co mialo niby je odstraszyć. Nie odstraszyło, a kwiatki z truskawki ze zdjęcia powyżej też pewnie się nie uchowają, bo i to królikom smakuje. Za rok postawię płot wokół truskawek. 

04:25, aniabuzuk , Różne
Link Komentarze (13) »