My kind of town

środa, 02 lutego 2011
Burza śnieżna w Chicago

Chicago, środa, 2 lutego 2011 r. Blizzard, który od wczorajszego popołudnia paraliżuje Chicago i okolice jest dokładnie zaplanowaną akcją promocyjną miasta. Mówi burmistrz Chicago Richard M. Daley: - Zima w tym roku uderzyła głównie na wschodnim wybrzeżu. Dzięki wyjątkowo obfitym opadom sniegu, Nowy Jork oraz wschód kraju znalazło się na ustach reszty Stanów. Poczuliśmy, że musimy odzyskać utraconą pozycję jednej z zimowych stolic kraju. Dlatego, po wielu konsultacjach ze specjalistami od pulic relations, zdecydowaliśmy się na zamówienie wyjątkowych ilości śniegu. Jak nam doradzono, dla spotęgowania efektu, powinniśmy połączyć opady z porywistym wiatrem oraz niską temperaturą, czyli zdecydować się na opcję burzy śnieżnej, czyli blizzardu. 3 w 1".

Burmistrz nie chciał ujawnić, ile kosztowało zamówienie burzy z rejonów Wielkich Równin. Stwierdził jedynie, że koszty zamówienia są niewspółmiernie niskie w porównaniu do ilości informacji w mediach w kraju i na świecie i promocji, jaką uzyskuje miasto. Powiedział także, że zamówiony blizzard może być nawet lepszy niż ten z 1967 r., gdy w ciągu doby spadło 23 cale śniegu. - "Liczymy na nowy rekord i mamy nadzieję, że burza śnieżna 2011 na trwałe zapisze się w kronikach miasta".

Chicagowskie szkoły pozostają dziś zamknięte. Jak powiedział nam rzecznik były plany, aby kilkaset tysięcy uczniów zmobilizować do usuwania śniegu, ale spotkało się to ze sprzeciwem Rady Miasta, która uznała, że dla efektów promocyjnych śnieg powinien jak najdłużej zalegać na ulicach Chicago. - "Aktualnie odsnieżamy tylko główne ulice. Boczne pozostają calkowicie nieprzejezdne, aby spotęgować efekt burzy snieżnej", powiedział Joseph Maclusky z Departamentu Gospodarowania Zasobami Naturalnymi.

Działania promocyjne zaczęły się zanim blizzard uderzył w miasto. We wtorek rano sklepy spożywcze przeżywały prawdziwe oblężenie. Okolica jednego z lokalnych marketów była niemal calkowicie sparaliżowana przez samochody próbujące dostać się na parking. Znalezienie miejsca parkinowego graniczyło z cudem. O 9:30 rano sklep był oblężony przez klientów w panice wykupujących artykuły pierwszej potrzeby. Podobne dantejskie sceny działy się we wszystkich dzielnicach miasta.

Burmistrz Daley skomentował, że blizzard spełnił wszelkie pokładane w nim nadzieje. Zapytany, co sądzi o kilkudziesięciu tysiącach mieszkańców bez prądu oraz kierowcach, którzy utknęli w zaspach i musieli być ewakuowani, między innymi z nadjeziornej autostrady Lake Shore Drive, odpowiedział, że jest to ściśle zaplanowana część strategii promocyjnej. - "Nie możemy zapewnić dostaw prądu w trybie natychmiastowym. Musimy stwarzać wrażenie, że miasto jest sparaliżowana, drogi nieodśnieżone, pociągi Metry nie kursują, odwołano tysiące lotów na obu lotniskach, a kierowców zaskoczył śnieg w trakcie jazdy. Jak na razie jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, jak rozwija się sytuacja".

Wydaje się, że najgorsze, czyli najlepsze miasto ma już za sobą. Około 11 rano śnieg przestał padać.



Ania Buzuk, Windy City Magazine

Korespondencje z lat poprzednich: 2007 i 2008.

20:00, aniabuzuk , Zima
Link Komentarze (19) »