My kind of town

Blog > Komentarze do wpisu
Kilka słów o Olimpiadzie

Zbieram się z wpisem o olimpiadzie od tygodnia, zdążyłam zapomnieć połowę tego, co chciałam na gorąco skomentować, no ale może uda mi się przed końcem. Dla mnie ta olimpiada ma wielu bohaterów. Jednym z nich jest Oscar Pistorius, biegacz bez nóg i wspaniały moment, gdy po nieudanym dla niego półfinale późniejszy mistrz olimpijski Kirani James wymienił z nim numer startowy. Jest Usain Bolt, ktory, gdy piszę ten post jest tylko kilka godzin od przejścia do historii jako pierwszy sprinter, który obronił złoto na 100 i 200 m w dwóch kolejnych igrzyskach. Jest Tomasz Majewski, który wytrzymał ciśnienie i zdobył złoto w pchnięciu kulą we wspaniałym stylu. Jest nasz ciężarowiec Bartek Bonk, który wskoczył na podium, choć nikt się tego po nim nie spodziewał.

No i jest Michael Phelps. Media napisały już o nim chyba wszystko, wyliczono mu skrupulatnie rozpiętość ramion przewyższającą wzrost, pojemność płuc dwukrotnie większą niż u przeciętnego człowiek, ba, nawet rozmiar stopy, który też mu pomagać w basenie. Z igrzysk olimpijskich w Pekinie zapamiętałam najlepiej dwa momenty z jego udziałem: pokonującego Milorada Cavica o 0,01 sekundy w finale 100 m motylkiem i wygraną pływackiej sztafety amerykańskiej na dystansie 4x100 m. Cztery lata później oglądałam znowu Phelpsa na pływalni. Po ośmiu nieprawdopodobnych złotych medalach w Pekinie, wyjeżdża z Londynu z mniejszym dorobkiem medalowym, ale jako najbardziej utytułowany olimpijczyk w historii. Przez media zdążyły już przewalić się dziesiątki komentarzy na temat tego, czy Phelps jest najlepszym olimpijczykiem wszechczasów, czy też tylko ilość konkurencji pływackich pozwoliła mu na zdobycie 22 medali igrzysk. Takie dywagacje mnie niespecjalnie obchodzą, choć lubię sobie poczytać, co dziennikarze myślą na ten temat. Dla mnie Phelps jest absolutnie genialny. Był przez wiele lat na topie i odchodzi jako legenda. Nie mogło być kolejnych ośmiu złotych medali, ale jego dorobek z Londynu jeszcze bardziej sprawia, że myślę o tamtych medalach z Pekinu jako wyczynie nie z tej ziemi. Mimo iż bardzo go lubię i podziwiam, to mam nadzieję, że nie wróci do pływania. Nie ma dla  mnie nic smutniejszego niż wielcy mistrzowie (patrz Otylia Jędrzejczak), którzy wracają do sportu z emerytury i próbują (najczęściej z dość słabymi rezultatami) wrócić do czołówki, która już dawno odpłynęła (odbiegła, odskoczyła, odjechała) poza poziom dawnego mistrza. Niech legenda Phelpsa skończy się tu i teraz. Jego mama podobno chce jechać z nim do Rio w 2016. Kochana pani, niech sobie pani jedzie, ale tylko i wyłącznie oglądać pływaków z trybun, a nie kibicować swojemu synowi.

Historia tych igrzysk, niestety, rzadko dzieje się z udziałem polskich sportowców. Nasza reprezentacja to dramat. Rozumiem, gdy zawodnik walczy i nie wychodzi, tak jak jedne z naszych kajakarek (lub wioślarek), który walczyły zażarcie o brąz i nie dały rady. No ale jak na bieżnię wychodzi Paweł Wojciechowski, mistrz świata sprzed roku w skoku o tyczce i nie zalicza żadnej wysokości, podobnie robi Anna Rogowska w tej samej konkurencji, pewniak do złota Marcin Dołęga pali wszystkie próby na pomoście, siatkarze dają ciała totalnie w rundzie eliminacyjnej, a później w ćwierćfinale, Radwańska zapomina jak się trzyma rakietę, to mnie po prostu trafia szlag. To nie są juniorzy bez doświadczenia i obycia międzynarodowego. To starzy wyjadacze stadionów, kortów i boisk, którzy doznają nagle katastrofalnej niemocy sportowej. Jak to możliwe, że Dołęga, który z tego co czytałam, o północy w piżamie mógł podnosić sztangę ze 190 kg, nie dał rady unieść jej ani razu w Londynie? Niech bedzie, że stres, że olimpiada, ale taka gleba i kompromitacja? Mi się to w głowie nie mieści.

No i te wyjazdy za zasługi. Jędrzejczak pojechała na olimpiadę bez wypracowanego minimum. Wojciechowski chyba też. Zamiast dać szansę jakimś młodziakom, ktorzy poprawialiby rekordy życiowe, gryzli trawę i młócili wodę w basenie, to wysyłamy ludzi bez formy albo takich, którzy na światowym poziomie startować nie bedą. 

O tym, jak telewizja tutaj pokazuje olimpiadę pisać już nie będę, bo niewiele różni się od tego, co było cztery lata temu. Dzięki Tranikowej, która powiedziała mi o BBC nadającej wszystko na żywo, oglądam głównie w internecie, a wieczorami w telewizorze co lepsze kąski. Zresztą, nie tylko ja. Wielu Amerykanów również korzysta z serwisu BBC, bo kto by chciał oglądać wszystko z powtórek. Kończę, bo właśnie zaczyna się sesja na stadionie. Bolt - poniżej 19?

czwartek, 09 sierpnia 2012, aniabuzuk

Polecane wpisy

  • Ponadczasowa

    Mam w szafie sukienkę, którą kupiłam dziewięć lat temu podczas wakacyjnego pobytu w Chicago. Kupiłam ją w sklepie Discovery, który sprzedaje ciuchy dla małoletn

  • Obiecanki cacanki

    Obiecanki: I cacanki: Własnych truskawek się w tym roku nie najem. Wszystkie zawiązki owoców zeżarły króliki mimo iż hazbend opryskał rośliny jakimiś sikami koj

  • Mydło i powidło

    Odkąd wróciłam do Chicago, jestem wypompowana wieczorami, że nawet gdy mam w głowie jakiś pomysł na nowy wpis, to wolę się oddać leniwemu oglądaniu jakiegoś ser

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: premier, *.dynamic.chello.pl
2012/08/09 20:36:43
I jeszcze to nasze beznadziejne "nic się nie stało, Polacy nic się nie stało" Jeśli na najważniejszej imprezie na świecie daje się ciała to stało się, stało.
-
aniabuzuk
2012/08/09 20:41:01
No właśnie, zwłaszcza w przypadku faworytów. Jak gdzieś przeczytam coś takiego o siatkarzach, to normalnie nie zdzierżę.









-
Gość: gmyzka, 91.84.132.*
2012/08/09 20:41:37
BBC góra :) ja aż tak wszystkiego nie sledze, ale sledzilam siatkówkę mężczyzn, bo mamy bilety na finał w niedziele. Niestety Polacy nie przeszli do półfinału :( powiem, ze klimat w Londynie boski i wbrew prognozom nie ma korków ponad normę itp
-
aniabuzuk
2012/08/09 20:44:13
Łaaaa, bilety na finał siatkówki! Ale super! Napisz na fladze "Gmyzka", to będę Cię szukać na trybunach podczas oglądania.


-
2012/08/09 22:05:24
Ach, też zazdroszczę bardzo tych biletów na siatkę. :) Btw, nie uważacie, że Bolt odpuścił końcówkę 200m? Ciekawe dlaczego? IMO mógł zrobić ten rekord.
-
aniabuzuk
2012/08/09 22:16:10
Odpuscil, bo 1. widzial, ze rekordu nie bedzie, 2. pojedzie na mityng i za rekord zaplaca mu 100,000 dolarow.
-
Gość: gmyzka, 91.84.132.*
2012/08/09 22:57:46
Mamy najtansze bilety na samej gorze za "jedyne" 65 funtow od lba, ale idziemy cala rodzina :)
-
Gość: Tranikowa, *.81-166-168.customer.lyse.net
2012/08/09 23:00:24
My przez ostatnie 3 dni nie oglądaliśmy. Najbardziej interesowało nas pływanie, biegi i rowery. Z moim mężem ostatnio można rozmawiać tylko o olimpiadzie i rybach. Zalamka.
Nie napisalas nic o rozpoczęciu? Mnie sie bardzo podobało. Tak po szekspirowsku, z brytyjskim humorem. Królowa i Jaś fasola no myślałam, ze sie poplacze i ze śmiechu i ze wzruszenia (ze ta królowa to jednak nie jest taka dretwa). BBC jest bezkonkurencyjne. Maja sensownych prezenterow i osoby w studio, sami sie z siebie śmieją.
W ogóle ciekawe są tez historie brytyjskich zwycięzców. WB potrzebuje chyba nowych bohaterów (pozytywnych przykladow) i czegoś na zachętę dla młodego pokolenia.
Jeśli chodzi o Phelpsa to tez go b lubię. I jego mame na trybunach tez. I was wszystkich tu zebranych tez. Jutro jadę do Ladka. Lecę znaczy sie. Ale nie do parku olimpijskiego ale do parku peppy pig hehe.
-
2012/08/09 23:10:48
Do rekordu olimpijskiego zabrało mu tylko ciut ciut. A za rekord świata na olimpiadzie nie płacą?
A teraz chórem:
My Ciebie też lubimy, Tranikowa!
-
aniabuzuk
2012/08/10 00:40:01
Fiona, Bolt powiedział po wyścigu, że zwolnił, bo widział, że rekordu już nie pobije. Wolę taką wersję niż kalkulacje finansowe ;) Nie wiem, czy płacą za rekordy na igrzyskach.

Tranikowa, o rozpoczęciu nic nie pisałam, bo wpis bardziej sportowy. Podobało mi się, choć akurat dla mnie było ciut za historycznie.
-
Gość: siewasi, 193.43.158.*
2012/08/11 11:00:45
"dobrymi checiami jest pieklo wybrukowane" mawial moj Tato. Przed kazda impreza sportowa mamy duze nadzieje i oczekowania, a potem jeszcze wiecej wymowek i "nic sie nie stalo"... no stalo sie stalo! Plama!

:((((
-
2012/08/11 22:03:23
No i sobie Bolt dobiegał rekord świata. Z kolegami, ale w końcówce przyłożył się dobrze.
-
g.poznany
2014/03/03 08:51:31
Kiedy to było? Już trochę czasu minęło.
-
2014/05/09 09:45:23
Pamiętam jak by to było dziś. Każdy myśli, że Phelps musi podjąć uczciwe wybory by dobrze rozegrać tę Olimpiadę - gdzie wystartować, a gdzie odpuścić. On on wziął każdą długość, każdy styl i każdą kombinację - i wygrał wszędzie. Niebywały wyczyn.