My kind of town

Blog > Komentarze do wpisu
Ostatki

Trudno uwierzyć, że w najbliższą środę o tej porze będę dolatywać do Chicago. Tak jest, panie i panowie, wakacje w ojczyznie dobiegają końca, a ja od dziś rana usiłuję wepchnąć swoje skarby do trzech walizek. Nie powiem, chce mi się już wracać, bom się deczko stęskniła za hazbendem, ale z drugiej strony, gdzie ja w Chicago będę miała tyle chętnych rąk do noszenia Zosi i jej rozpieszczania? Bo dziadki rozpieszczały Zosię ile się dało, wskutek czego mi pewnie będą więdły ręce od noszenia. Pocieszam się tylko, że stęskniony tata przejmie z radością część obowiązków.

Zosia niewątpliwie miała trzy ekscytujące miesiące. Przywiozłam dziewczynkę, która potrafiła jedynie siedzieć, bawić się zabawkami w zasięgu ręki oraz jeść z łyżeczki podawanej do ust.


Wyjeżdżam z pannicą, która raczkuje po całym domu, staje i chodzi przy meblach, jest w stanie sama dojść na czworakach do kota i wytarmosić go za ogon, ma już swój własny język, pije z niekapka i je wszystko, co wyrosło w ogrodzie u dziadków: ziemniaki, marchewkę, buraki, fasolę szparagową, szpinak, śliwki, borówki, brzoskwinie i jabłka.


Dziecko trafiło mi się wyjątkowo niewybredne do jedzenia (przynajmniej na razie) i podejrzewam, że zjadłaby wszystko, co bym jej dała, oby tylko nie było za pikantne. Najbardziej lubi jeść sama, obiema rękoma na zmianę. Sądząc po zainteresowaniach, wyrośnie z niej weterynarz, ornitolog albo florystka. Psy, koty, konie - im więcej i głośniej miauczą albo szczekają, tym lepiej. Gołębie i wrony uwielbia, podobnie jak kwiaty, które wydziera z łodyg i triumfalnie obnosi potem w rękach. Jej własny ojciec pewnie jej nie pozna. Ona jego pewnie też nie, ale że dziecko nie ma żadnego lęku przed osobami, których nie zna, to myślę, że po dwóch rundach na barana wokół ogrodu, tata będzie jej best friend forever. O ile oczywiście się dogadają he he.

Dziadki podchlipują od tygodnia na myśl o wyjeździe, a ja słyszę teksty o tym, żebym może wracała sama, a dziecko zostawiła im. Taka opcja nie wchodzi tym razem w grę, ale za parę lat, pogadamy inaczej. Na razie, ponieważ nie będą obchodzić z nami pierwszych urodzin Zosi, to wyprawili jej własne.

Zosia musiała oczywiście spróbować tortu. O zjedzeniu później kolacji przez dziecko mogłam zapomnieć, bo na jednej łyżeczce się nie skończyło.

Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak przeżyć dziesięciogodzinny lot z dzieckiem, które ostatnio nie daje sobie założyć pieluchy i lata z gołym tyłkiem po łóżku, próbę włożenia w śpiochy oprotestowuje krzyczeniem i uciekaniem, a oddanie z rąk dziadka do moich wrzaskiem, bo krzykiem to już chyba nie można nazwać. Czy leci z nami dziadek?

poniedziałek, 09 sierpnia 2010, aniabuzuk

Polecane wpisy

  • Zosia samosia

    Może by tak parę słów o dziecku, bo jakoś dawno nic o niej nie pisałam. Zosia uwielbia wozy strażackie, samoloty i autobusy. Ponieważ straż pożarna jest 3 przec

  • Na dobre i na złe

    Doktor Zosia i jej pacjent

  • Z drugiej ręki

    Korzystacie ze sklepów z używanymi rzeczami? Na studiach łaziło się po szmateksach w Lublinie w poszukiwaniu ciuchów (największe znalezisko - dżinsowa kurtka Le

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/08/09 22:35:39
wait, wait.. to juz pojutrze?!?!?!?!
moja rada - zabieraj ze soba dziadka :))))
-
Gość: Hjuston, 166.205.142.*
2010/08/09 23:12:41
Współczuje lotu. Życzę aby Zosia zasnela i żeby gładko poszło.
Fajnie z tym jedzeniem, miejmy nadzieje ze tak już jej zostanie. Mój Franek zaczął grymasic i zielonego już nie je. Zjadlby jakby było z keczupem. Może. Mięso je pod każda postacią. Ryby tez. Ale warzywa tylko w soczku albo z keczupem. Lekarka na badaniach kontrolnych powiedziała mi ze niedługo będzie jeszcze gorzej!
Bardzo jestem ciekawa reakcji Zosia na Adama.
No i nie zapominaj ze wielkim plusem powrotu jest MM. Masz do nadrobienia 3 odcinki.
-
2010/08/10 06:13:09
Ojjj, biedne dziadki - beda tesknic za Wami.
Ja niie lubie rozstan - chociaz z drugiej strony, trzeba sie pozegnac, zeby sie znowu powitac.
A i maz i tata czeka na Was pewnie super steskniony:)
-
maya.d
2010/08/10 20:50:23
Oj, wspolczuje, szczegolnie pakowania. Tez przez to przeszlismy :) Dzieci rownie rozpieszczone i tez slyszalam od mamy ze moze bym zostawila Natka u nich :P
Tylko nasz lot na szczescie duzo krotszy!
-
2010/08/10 21:15:42
Nie zazdroszcze lotu, ale jakos to przetrwacie:-) Powodzenia w pakowaniu walizek!
-
siewasi
2010/08/11 08:52:02
Dziadka do walizki :)
Powodzenia!
-
2010/08/11 15:11:15
Trzymam kciuki za spokojny lot do Juesej. I żeby dziecko poznało Ojca Swego jedynego i vice versa. :)
A ja może odkurzę za chwil kilka Wylęgarnię. Dziś wieczorem przychodzi facet od netu. :)))))))))))
-
Gość: , *.hsd1.il.comcast.net
2010/08/12 21:27:03
Witamy z powrotem na amerykańskiej ziemi:-)
lotnica
-
thernity
2010/08/12 23:17:45
I jak tam podróż? Oczywiście oprócz tej 4latki, o której już słyszałam ;-)
Pamiętam, że leciałaś do Polski na długo, ale myślałam ze to jakoś na 2 mies a nie na 3. Bo nawet te 3 to jakoś zdecydowanie za szybko mi zleciały! Dopiero co pamiętam, jak się pakowałaś:)