My kind of town

Blog > Komentarze do wpisu
Gdzie są skarpetki?

Podróż do kraju-raju przebiegła szybko, gładko i przyjemnie. Zaczęło się dobrze na lotnisku, gdy zapytałam przy stanowisku LOT-u o gate pass dla męża, aby mógł przejść przez bramki ze mną i pomóc mi z security. Zapytałam z głupia frant, bo zarówno TSA, jak i sam LOT, do którego dzwoniłam tuż przed wyjazdem z domu powiedzieli, że nie dają takich przepustek. Dali i mąż przeszedł ze mną aż do bramy, pomagając mi z Zosią i z wózkiem.

W samolocie Zosia oczarowała wszystkich uśmiechami, a bardzo uczynny steward załatwił nam kołyskę, mimo iż na infolinii LOT-u powiedziano mi, że przysługuje dzieciom do 6. miesiąca. Jak widać, dla chcącego nic trudnego. Kołyska wytrzymuje obciążenie do 10 kg (Zosia waży ledwie 7). Mogłam więc wyciągnąć nogi (w przenośni) i próbować spać, co pewnie jakoś by się udało, gdyby nie jakieś dwie przekupy za mną, które postanowiły pół nocy wymieniać się uwagami na temat ruskich pierogów, znaków zodiaku i malowania paznokci. Jezu, normalnie myślałam, że je strzelę, bo WSZYSCY wokół siedzieli cicho. Do tego panu siedzącemu obok mnie spadła na głowę butelka jakiejś wódy należąca do jednej z pań z tyłu, więc już w ogóle zrobiło się ciekawie, bo 30 cm dalej i byłaby to głowa Zosi leżącej w kołysce. Pan i tak był spokojny, bo kant opakowania butelki rozbił mu głowę do krwi (nie jakoś strasznie, no ale zawsze). No, ja bym nie zdzierżyła, ale widocznie musiał to być niespotykanie spokojny człowiek.

Zosia przez pierwsze dni była na czasie chińskiem i dopiero dziś, czyli w poniedziałek poszła spać o jakiejś ludzkiej godzinie, tj. 8 wieczorem, a nie o 2 w nocy albo 11:30 pm. Dziadek i babcia oczywiście zachwyceni wnusią, podobnie jak obie prababcie.Dostałyśmy już trzy grzechotki, pluszową żabę, zabawki do kąpieli i klocki. Grunt, że mam trzy walizki.


Zosia zaś oszalała na punkcie kota Jozina i na jego widok wydaje radosne piski i wrzaski. Kot dostał kota i jest w ciężkim szoku, a gdy widzi małą, wieje, gdzie pieprz rośnie. Hitem jest też pomidorowa z ryżem i w ogóle polskie gotowe zupki dla dzieci, które biją na łeb na szyję podobne produkty w Jueseju, przynajmniej te, które ja widziałam.


A jeśli chodzi o skarpetki, to pytanie "Gdzie są skarpetki?" słyszałam od wejścia na pokład samolotu, przez pół lotu, potem od pani celnik czy jak tam ją zwał, potem od pana z obsługi lotniska, który pomógł mi z walizkami no i oczywiście od całej rodziny. Zosia od niepamiętnych czasów ma skarpetki w głębokim poważaniu i ściąga je po minucie od założenia. Ja już dawno przestałam z nią walczyć, ale rodzina musi się jeszcze przystosować i przyjąć do wiadomości, że miejsce skarpetek jest na lodówce w roli ozdobnika.


A ja - wiadomo. Stay tuned, będzie więcej.

poniedziałek, 17 maja 2010, aniabuzuk

Polecane wpisy

  • Wpis spod krzyża

    Ludzie, byłam pod krzyżem! Teraz nie być pod krzyżem to obciach (w myśl jednego z krzyżowych haseł: „Jest krzyż, jest impreza”). Pod krzyżem się byw

  • Szklana pogoda

    Nuda, panie, jak w polskim filmie. To znaczy może nie nuda, ale mundial. Jak na razie lepiej być nie może. Brazylia, Argentyna i Portugalia - do domu. No po pro

  • Akcent

    Spotkałam dziś koleżankę z podstawówki. Gadu gadu, a ona do mnie w pewnym momencie, że słychać u mnie akcent, w domyśle amerykański, no bo niby jaki inny. O mat

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
anetacuse
2010/05/17 21:10:03
Super, że tak Ci fajnie poszło z lotem. Jak leciałam do IRA to miałam za sobą rząd piszczących i śpiewających (!) nastolatek i doszłam wtedy do wniosku, że piszczące nastolatki to nr 2 w rankingu najgorszych sąsiadów w samolocie zaraz pomiędzy nr 1, czyli płaczącym dziecku ;), oraz nr 3 - bardzo otyłej osobie. Więc Ci tych przekup nie zazdroszczę. Ze skarpetek się uśmiałam. Myślę, że pewnie niedługo dojdziesz do wniosku, że na blogu potrzebna nowa kategoria pt. "Dobre niechciane rady obcych w kraju-raju' ;). Miłej wizyty życzę.
-
hjuston
2010/05/17 21:28:06
super super. czekam na zdjecia w ogrodzie rodzicow. tez kiedys lecialam obok przekup - myslalam, ze im walne.
zadzwonie d ociebie niedlugo.
-
2010/05/17 22:03:30
Piekne ciasto i Zosia taka slodka:-)
Teraz sie jeszcze przygotuj na pytania: a gdzie sa buty i dlaczego dziecko nie ma kapelusza;-)
-
Gość: Dominika, *.dsl.chcgil.sbcglobal.net
2010/05/17 23:11:49
Hahahaha Zosia's rules! Milych wakacji:)
-
2010/05/18 02:56:08
To swietnie, ze podroz minela bezproblemowo. Ja tez chce takiego pysznego tortu!
Przed nami kiedys siedziala taka pani, ktora duzo mowila do swojej corki i rece z dlugimi paznokciami oplatala z tylu siedzenia. Brrr! Milego pobytu w kraju raju!
-
2010/05/18 09:38:47
Fajnie, że podróż przebiegła gładko. My też uświadamiamy Dziadków co do tego, że brak skarpetek nie powoduje zapalenia płuc, cukrzycy ani trądu. Tacy jesteśmy w tym dobrzy, że ostatnio zaczęli przyjmować rzeczy, którym się wcześniej dziwili, jako powód do dumy. Dzwonią przy nas do znajomych i mówią: A wiecie, że Filipek sam zdejmuje sobie skarpetki i przy tym CAŁY CZAS ma ciepłe stópki? Normalnie nie poznaję swoich Teściów... :)
Btw, mam nadzieję, że gdziekolwiek w Polszy nie jesteście, to tam nie leje. Ale podobno wszędzie leje. :/
-
aniabuzuk
2010/05/18 10:03:33
Fiona, my na szczescie na wschodzie, a nie na poludniu, gdzie jest naprawde alarmujaco zle, ale tu tez lalo przez 3 dni. Rodzice juz zwatpili, ze im cokolwiek wyrosnie na ogrodzie. Poza tym zimno, wiec siedzimy glownie w chalupie. No ale nie marudze po polsku, tylko skupiam sie na pozytywach i plusach.
-
2010/05/18 11:17:54
Moi rodzice też na wschodzie, też leje, ale bez tragedii. A tak w ogóle to progrozy zapowiadają zmianę czy Polska po prostu zamieni się w sporą zatokę na Bałtyku?
-
hjuston
2010/05/18 14:23:36
moja mama tez na wschodzie i leje. co chwila dostaje mejle takiej tresci: idzie burza. wylaczam komputer.
a wczoraj taki, ze przeciekl dach w domu sp. babci. no co zrobic- my na poludniu i tez nas wczoraj zalalo. ale nie przez deszcz, a najprawdopodobniej przez prysznic lub wanne.
-
2010/05/18 14:43:54
Z ostatnich komciów wynika, że głównie wschód Polszy emigruje. :) Ciekawam, jakie są rzeczywiste statystyki.
-
aniabuzuk
2010/05/18 15:08:44
W Chicago wszyscy sa z Tarnowa :)
-
hjuston
2010/05/18 15:20:39
ja tez tak naprawde to z polski zachodniej, tylko babcie ze wschodu (czyli rodzice ze wschodu, ale pozniej sie przeniesli). no i moja babcia to wyemigrowala troche w druga strone- zza wielkiej wody do polski. a mama przeniosla sie na wschodu jak przeszla na emeryture.
-
2010/05/18 21:11:30
Ja natomiast pochodzę stuprocentowo ze wschodu, ale ta moja emigracja z kolei jest bardzo oszukana. Ot dwuipółletni wypad do Niderlandów za kasę polskiej armii. :D
-
2010/05/27 21:20:28
fajnie,że lot udany. Jak mija pobyt w ojczyźnie? tylko pogodę masz na razie do bani niestety:(
-
aniabuzuk
2010/05/27 22:14:57
Pogoda nie rozpieszcza, ale rozpieszcza nas babcia, czyli moja mama, wiec nie narzekam na wiatr, zimno i deszcz.