My kind of town

Blog > Komentarze do wpisu
Przeprowadzki

Dostałam parenaście dni temu CV jednego z naszych nowych pracowników. Amerykanie to jest jednak mobilny naród. Facet chyba spędził pół życia na przeprowadzkach z jednego końca Stanów na drugi. Studiował w Los Angeles. Potem robił magistra w Ohio, następnie kończył jakieś uzupełniające kursy w Massachusetts na MIT i na Florydzie. Prawo kończył też na Florydzie. Potem woził się od wybrzeża do wybrzeża za pracą – Floryda, Ohio, Kalifornia (tutaj chyba z pięć miejscowości), Maryland, DC. A wszystko to w ciągu dwudziestu lat.

Przeprowadzałam się parę razy w życiu, ale powiedziałabym, że były to takie „lokalne” przeprowadzki. Najpierw z domu rodzinnego na studia w Lublinie. W Lublinie pewnie ze trzy razy z akademika do innego akademika, potem na stancję, ze stancji do mieszkania (z którego nas wyrzucono), a następnie do innego, w którym nie płaciłyśmy rachunków za telefon (mieszkałam z dwiema koleżankami). Z Lublina do Warszawy, a z Warszawy już międzynarodowo do Chicago. Lecąc do Chicago ledwie z dwoma walizkami miałam mniej gratów niż przy każdej z lubelskich przeprowadzek. Teraz, gdy pomyślę, że kiedyś przyjdzie mi pakować dom, to robi mi się słabo. Co rusz jednak słyszę, że brat/siostra/ciotka naszych znajomych przeprowadza się z jednego końca Stanów na drugi. Wynajmuje ciężarówkę U-Haula, pakuje do niej graty i rusza w trasę.

Moja niemal cała rodzina w Polsce mieszka w odległości góra 30 km od siebie. Tymczasem teściowa mieszka w Columbus, jej siostra w Phoenix, brat na Florydzie, a syn w Chicago. I bądź tu mądry i pisz wiersze. Przeprowadzaliście się wiele razy?

piątek, 29 czerwca 2007, aniabuzuk

Polecane wpisy

  • Ponadczasowa

    Mam w szafie sukienkę, którą kupiłam dziewięć lat temu podczas wakacyjnego pobytu w Chicago. Kupiłam ją w sklepie Discovery, który sprzedaje ciuchy dla małoletn

  • Kilka słów o Olimpiadzie

    Zbieram się z wpisem o olimpiadzie od tygodnia, zdążyłam zapomnieć połowę tego, co chciałam na gorąco skomentować, no ale może uda mi się przed końcem. Dla mnie

  • Kanały to nasza specjalność

    W nocy z czwartku na piątek obudził mnie ból w lewej piersi. "Za ostro się napływałam", pomyślałam i próbowałam spać dalej. No ale ze spania nic już nie wyszło,

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
hjuston
2007/06/29 21:32:02
ja sie przeprowadzalam w stanach 3 razy. 3 razy zupelnie sama. lacznie z targaniem telewizorow i wszystkiego na 3 pietro. no ale wtedy nie mialam zbyt wiele rzeczy. tylko raz poprosilam o pomoc kolege z pracy jak sobie nakupowalam mebli. raz nawet wnosilam wszystko w jebitny deszcz. taki, ze mi zmokl telewizor. jak przeprowadzalam sie poraz ostatni (do meza) to sprzedalam wszystkie meble, zeby ich nie trzeba bylo nosic - bo zadecydowalismy, ze zatrzymamy jego, bo moje byly troche za male. jak przeprowadzalismy meza to przeprowadzalismy sie w 42 stopniowy upal do mieszkania, w ktorym nie bylo pradu. myslalam, ze umre. na szczescie mielismy jeszcze moj apartament gdzie mozna bylo przekoczowac az podlacza prad. przeprowadzalam sie tez sama z nm do texasu ze znana wszystkim przyczepka uhaul (w ten ww deszcz). pomagalam sie przeprowadzac 4 parom znajomym. za jakis miesiac szykuje sie kolejna przeprowadzka. jestem wolontariuszem do robienia kanapek. tak wiec moge szczerze powiedziec, ze jestem ekspertem przeprowadzkowym, ale takze ze szczerze nienawidze tych przeprowadzek.
-
2007/06/29 21:36:28
To moze jak ja sie bede przeprowdzac to przylecisz robic kanapki? A z czym?
-
2007/06/29 22:04:09
ja sie srednio przez pierwsze miesiace pobytu przeprowadzalam co 3 miesiace :O( nienawidze przeprowadzek. nie mam zadnych mebli, bo z tym klopot tylko przy przeprowadzkach. pierwsza przeprowadzke mialam w sniegu po kolana :O( nie zycze nikomu.
ale wiem droga Hjuston co to znaczy swoje graty samemu dzwigac! tez nie zycze nikomu.
wiem tez, ze przyjaciele sa bezcenni. ostatnio w mojej przeprowadzce bardzo pomogli!
i skoro wiem jak to jest, to jak moge to sama pomagam innym. wiec aniabuzuk - jak bedzie potrzeba i jeszcze bede tu w usa to sie deklaruje, ze pomoge :O)
-
2007/06/29 22:13:36
Dziekuje, ale na razie mam zamiar jednak pomieszkac troche u siebie, zwlaszcza jak ruszy bar i moja wanna.
Wyglada na to, ze wszystko w temacie przeprowadzek przede mna.
-
kornik_k
2007/06/29 22:59:27
Drzewiej w Polce przeprowadzałem się kilka razy, z Dolnego Śląska na Górny, po Górnym ze 2 razy, ale to wszystko były okołostudenckie przeprowadzki a co za tym idzie - zero mebli, troche książek i ubrań.

Potem skok za ocean. I tu pewna refleksja - po nadaniu 2 walizek na samolot - jak mało nam do życia potrzeba, a jak dużo gratów gromadzimy wokół siebie.

W USA to ja strasznie stabilny jestem - najpierw rok w wynajmowanym duplexie, teraz we własnym szeregowcu, ale to żadna przeprowadzka, bo zaledwie 3 mile.

Natomiast amerykanie przeprowadzki mają wpisane w genach. U nich to pętanie się z konta w kąt to normalne (patrzcie te wszystkie RV), w dodatku zaraźliwe - w ciągu 2 lat tutaj zrobiłem chyba więcej mil podróżując - Washington D.C., Vancouver, South Dacota, Upper Peninsula w Mi, Colorado no i New York niż przez całe poprzednie życie w Polsce :-)
-
2007/06/30 06:53:24
w Polsce nigdy, w usa przed poznaniem meza 8 razy, odkad jestesmy razem 2 razy :) najgorsza przeprowadzke mialam w ubieglym roku we wrzesniu, kiedy to po sprzedarzy jednego przeprowadzalismy sie do drugiego domu !!!! tragedia po prostu !!!! ja po dzis dzien nie mam rozpakowanych wielu rzeczy a ci sie z tym wiaze, one najwyrazniej nie sa wcale nam potrzebne wiec po co bylo to wszystko kiedys kupowac ehhhhhh
no ale teraz to mamy nadzieje sobie w aktualnym domu pomieszkac minimum 10 lat :D
-
a.nancy
2007/06/30 16:04:23
oooo, temat dla mnie :)
ja przeprowadzkom podporzadkowalam styl zycia - posiadac jak najmniej przedmiotow, wlasny samochod to podstawa (co odkrylam kiedy musielismy wszystkie ksiazki wyslac poczta, nie pytajcie dlaczego tak, bo to byla najbardziej szalona przeprowadzka w moim zyciu - prawie z dnia na dzien), zadnych zwierzat poza psem (psy jeszcze jakos znosza przeprowadzki, ale np. marzenie o 200-litrowym akwarium musi zaczekac)... ale tak wybralismy i to nam odpowiada. obecnie marzy nam sie, zeby pomieszkac jakis czas w brazylii :))) ale na razie czekamy az nam sie calkiem znudzi tu gdzie jestesmy.
-
fiziulin
2007/06/30 16:22:44
A ja jestem z Poznania, studiowałam we Wrocławiu, mieszkałam w Łagowie, Krakowie, dusznikach Zdroju, Porcie Erin i teraz ostatecznie w stolycy mojej małej Wyspy i kombinuje gdzie by tu dalej:) Razem... niech policzę:) 16 przeprowadzek:) za każdym razem porzucam parę worków:)
-
Gość: thernity, *.lanet.net.pl
2007/06/30 19:56:04
bardzo dużo razy się przeprowadzałam:)
Najpierw 8 lat temu znad morza do Wrocławia. Rodzice mnie przewozili samochodem-cały był załadowany, bo mebli nie miaąłm, ale tv, video, wieża, ksiązki, pościel itp.
Potem we Wrocławiu przeprowadzałam się ze stancji na stancję 4 razy! Za każdym razem miałąm już coraz więcej rzeczy, no i kwiaty doniczkowe rosły, rosły...
Potem wszystkie manele na rok wywiozłam (busem już musiałam) pod Wrocław do wujka na rok, bo leciałam do USA. Poleciałam z 1 walizką, wróciłam z 2 i 2 paczki przyszły potem jeszcze. Znowu- wiezienie rzeczy od wujka na stancję. Tam już 3 lata siedziałm aż do ostatniego roku, kiedy musiałam już STARem wojskowym jechać na swoje (!!) mieszkanie. Ale już pralkę, lodówkę, więcej sprzętu (komp), biurko itp miałam.
Na razie przeprowadzek nie planuję. Ewentualnie jedną- kiedyś, jak będę mieć wymarozny dom z ogródkiem ;)
-
2007/07/01 21:30:27
jesli chodzi o przeprowadzki to jestem dosc stabilny,przez 17 lat pobytu w Chicago przeprowadzalem sie 2(slownie DWA!)razy...
-
Gość: Nina, *.hsd1.ca.comcast.net
2007/07/02 03:00:57
Ja juz nie mam sily na przeprowadzki. Lublin (pare razy w obrebie), Gdansk, Warszawa, Lodz, Warszawa, potem juz Silly Valley czyli Mountain View. Znow pare razy.

Juz nie mam sily i juz mi sie nie chce.
-
2007/07/02 03:56:37
i ja cie NINA rozumiem. ja tez juz nie mam sily. i najblizsze poltorej roku zamierzam przemieszkac tu, gdzie mieszkam. a potem... konczy sie moj legalny pobyt w usa i pewnie trzeba bedzie sie z tymi gratami jakos spakowac i wymyslec gdzie dalej... :O(

ale generalnie przeprowadzki sa okropne! wzdycham do 30 lat zycia w PL kiedy sie nie przeprowadzalam :O)

aha! no i moze na krotka mete to ja sie moge do tej lazienki anibuzuk wprowadzic, w basemencie, jak juz wanna bedzie dzialac, bo chcialam powiedziec ze bardzo mi sie ta lazienka podoba! ;O)
-
ya_co_ham_che
2007/07/02 13:09:38
Ja do 20go roku życia się nie przeprowadzałam. A potem zaczęły się wyjazdy, więc i przeprowadzki się zaczęły :) Do Londynu, w Dublinie ze 3 razy, w Indianapolis też w 3 miejscach mieszkałam.
No i powroty do domu, do Lublina. Nie wiem, czy to można nazwać przeprowadzkami, ale za każdym razem wyjeżdżam z jedną walizką a wracam z trzema.
No i teraz lecę do USA, potem, mam nadzieję Dublin. To już na dłożej, mam nadzieję. W końcu sobie wynajmę na dłużej coś, urządzę po swojemu :)

Evek - a nie da się przedłużyć tego pobytu?
Może wybierz Nową Zelandię :D Albo Australię :) Kraje anglojęzyczne, ale jakie piękne i egzotyczne :)
Albo Dublin :) Polecam. Choć tam to prawie druga Polsza właściwie, ale i tak warto :)
-
hjuston
2007/07/02 16:05:21
evek- czy masz juz jakis plan?
-
Gość: kasiakonwalia, *.ptr.us.xo.net
2007/07/13 18:51:36
Tak, kilka razy w ciagu 10 lat (chyba piec), ale wszystko w obrebie jakichs dziesieciu mil kwadratowych, albo moze nawet mniej. Troche przyzwyczajenia z Polski, a troche mialam szczescie, ze zawsze udawalo sie znalezc miejsce nie dalej niz 10 minut od pracy, a to jest baaaardzo przyjemne.
-
2007/07/13 19:12:57
Hm, mi dojazd do pracy zajmuje 45 minut, ale cos za cos - dom z dala od szumu miasta. Witam u siebie.