My kind of town

Blog > Komentarze do wpisu
Łabędzi śpiew cykad

Mieliśmy wczoraj pojeździć na rowerach, ale przekonaliśmy się naocznie, że to nie był najlepszy pomysł. I nie chodzi o to, że było gorąco jak w piekle. Chodziło o cykady. Jechaliśmy samochodem do myjni i zrozumiałam o co chodzi tym wszystkim ludziom narzekającym na hałas i robactwo. Cykady dało się świetnie słyszeć mimo zamkniętych szyb i muzyki w aucie, ale to przecież nie przeszkadzałoby nam w jeździe. Problem polegał na tym, że one fruwały. I to w jakich ilościach. Trzy tygodnie temu, gdy się wykluły, siedziały sobie grzecznie na drzewach i krzakach, czekając aż ich chitynowa osłonka stwardnieje, a skrzydła się wysuszą. Teraz, gdy samce wabią samiczki wydając przy tym bardzo głośny dźwięk, zaczęły również latać i powiem Wam, że nie jest już tak urocze.

Wracając z myjni, zatrzymaliśmy na moment się w lesie, aby posłuchać ich śpiewu. Dźwięk było ogłuszający. Jakby tysiąc pił motorowych pracowało w jednym czasie. Robactwo latało też wszędzie dokoła, część już lotem nurkującym ku ziemi, gdzie dokonywały żywota. Przekonaliśmy się zupełnie, że nie będziemy się narażać na połknięcie cykady w trakcie pedałowania z otwartymi z wrażenia ustami lub zderzenie z owadem. A już skutecznie wyleczyliśmy się z tego pomysłu, gdy całkiem niespodziewanie jedna z cykad wylądowała na koszuli mężą. Jak otworzyłam buzię, jak się zaczęłam drzeć „Open the car, open the car!”, jak ruszyłam z kopyta do samochodu. O matko. Uratowana we wnętrzu samochodu patrzyłam, jak mąż się zwija ze śmiechu. Wsiadł do samochodu, odwraca się, żeby zapiąć pas, ja patrzę, a na plecach siedzi mu jeszcze jedna. To ja znowu dziki wrzask, otworzyłam drzwi, prawie spadłam na ziemię, ale gdzie lecę, głupia, przecież na zewnątrz jest ich pełno. Mąż się przestraszył, bo nie wiedział, czemu się tak darłam, też wypadł z samochodu i zaczął się oganiać, bo w końcu mu wytłumaczyłam, że miał robaka na plecach.

Niewiele czasu zostało cykadom. Jeszcze z tydzień, dwa i wszystkie umrą, pozostawiwszy jajeczka, z których za siedemnaście lat wykluje się następne pokolenie. Do zobaczenia i usłyszenia.

poniedziałek, 18 czerwca 2007, aniabuzuk

Polecane wpisy

  • Chyba już nie Obameryka

    Pamiętacie, gdy cztery lata temu miałam przed domem tabliczkę popierającą Obamę ? W tym roku takiej nie planuję. Nie dlatego, że nie będę na Obamę głosować (bo

  • Co robimy w ciągu dnia

    Pamiętam, że gdy w sierpniu ubiegłego roku wróciłam z Polski byłam trochę załamana, że w mojej okolicy nie ma zbyt wielu placówek oferujących programy dla dziec

  • Dżarek Łysaki, czyli jak polubiłam Jarka

    Przysięgam z ręką na sercu, że nie miałam zamiaru ponownie robić tak długiej przerwy. No tak wyszło, o czym może kiedy indziej. Wpis o Dżarku chodzi za mną już

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
hjuston
2007/06/18 19:08:09
ania to wy do myjni jedziecie przez las ;-)?
i jak wygladal samochod po wycieczce? bo zazwyczaj jak jest duzo robali to sie rozkwaszaja na masce.
u nas jest teraz jakis sezon na wazki. wszedzie sa.
melduje, ze 3 cedeki z muzyka cajun zostaly przegrane i zdjecie jest juz wydrukowane i wysylam paczuszke jutro.
-
2007/06/18 19:16:45
Aaaa, dziekuje, czekam z niecierpliwoscia w takim razie.
Do myjni nie jedziemy przez las, ale las jest blisko. Robaki sie nie rozkwasily na szybie, ale za to dwie godziny pozniej spadl deszcz, 4 dolce szlag trafil i samochod wyglada jak wygladal przed myciem.
A te wazki to takie, jak kiedys monsz fotografowal? Jest gdzies u niego fajne zdjecie wazki.
-
hjuston
2007/06/18 19:29:14
gdzies tam chyba jest. musisz isc na archive i tam powinno byc w kategori wildlife. a wazki oczywiscie kobylaste. i do tego lataja b wysoko. ale nieszkodliwe. a ja bym bardzo chetnie te wasze cykade zobaczyla. ale obawiam sie, ze pewnie bym piszczala jakbym zobaczyla taki tlum.
-
2007/06/18 21:55:19
Melduje sie z pobytu w "wietrznym" miescie:) a w zasadzie powinnam napisac - nie wietrznym ale goracym! bylo cudownie - czasu oczywiscie za malo, chodzilismy wzdluz jeziora, zaliczalismy wszelkie mozliwe turystyczne atrakcje:) niestety, na polska dzielnice juz tego czasu zabraklo, z kabanosow nici :(
Ale za to jak sie wygrzalam !!!! po powrocie do portland od razu hop w dlugie spodnie.. mieszkalismy w hotelu kolo ohare - tam cykad bylo chyba najwiecej, halas prawie przegluszajacy samoloty! ale za to u przyjaciol w naperville nic - widac one zyja w grupach.
-
2007/06/18 22:00:39
Spocznij ;-) To super, ze Wam sie wycieczka udala. Taaak, mamy ciepelko, ale ja nie narzekam.
A cykad generalnie jest malo w samym miescie. W sobote widzialam jedna u siebie w ogrodku, zdychajaca. Ale juz jakies 10-15 przecznic na zachod od mojego domu slychac jak piluja.
-
2007/06/18 22:33:45
tez mialam ostatnio okazje posluchac jak daja czadu... tylko sie cieszyc ze w miescie nie ma!
btw - wczoraj mi kolezanka opowiadala, ze jej znajoma, co mieszka na przedmiesciach na poludniu ma taka inwazje cykad wokol domu, ze z niego nie wychodzi juz od jakiegos czasu, bo sie panicznie robali boi... to jest jazda!
-
2007/06/18 22:45:54
Po tym, co wczoraj widzialam, to sie w ogole nie dziwie i mysle, ze tez ograniczylabym wyjscia na dwor, gdyby mi tak fruwaly nad glowa albo co gorsza siadaly na ubraniu.
-
hjuston
2007/06/18 22:54:25
niezle by bylo tez sie z taka zderzyc czolowo. mysle, ze mogloby nawet troche bolec. bo one chyba jakies porawe sa, no nie?
-
hjuston
2007/06/18 22:54:37
niezle by bylo tez sie z taka zderzyc czolowo. mysle, ze mogloby nawet troche bolec. bo one chyba jakies porawe sa, no nie?
-
2007/06/18 23:09:03
Tak miedzy 3 a 5 cm na oko. I juz nie takie ladne, jak mi sie na poczatku wydawalo.
-
2007/06/19 04:20:41
mi jedna wleciala do samochodu w zeszlym tygodniu i zauwazylam ja dopiero w czasie jazdy. zatrzymalam sie z piskiem, otworzylam okna, wypadlam z samochodu i czekalam az wyleci. troche to potrwalo. fuj.
-
Gość: thernity, *.lanet.net.pl
2007/06/19 07:09:17
a ja nie rozumiem- ze 2 lata temu też tak trąbili o tych cykadach- w VA to bylo. I też mowili, ze to raz na 17 lat itp, itd. To te 17 lat minęło w 2??
-
2007/06/19 07:26:17
do mnie pakowaly sie przez kominek ale na strazy czuwal moj kot, ktory przy tym mial calkiem nie zla fieste hehehe
aktualnie cos przygasaja te cykady w mojej okolicy, dzis juz bylo duzo spokojniej niz w poprzednim tygodniu, huraaaaaaaa !!!
-
2007/06/19 20:11:59
tiaaaa...u nas latają żuki majowe (które od wiek wieków pojawiają się w okolicach wakacji, czyli czerwca i lipca.
A przypomniało mi się, jak znajoma z Australii wspominała coś o jadowitych pająkach, które można tam znaleźć w aucie, jeśli nieopatrznie zostawi się auto z otwartymi szybami na noc przed domem...
-
2007/06/19 20:21:20
Nieee! Wszystko, tylko nie pajaki!
No, to jest problem, jak sie mieszka w jakichs bardziej cieplych albo pustynnych rejonach: weze, pajaki, jaszczurki, w Australii tez te wielkie zabska, do tego skorpiony i inne swinstwa. Tfu.
-
hjuston
2007/06/19 21:17:45
i do tego coraz mniej wody pitnej maja. sluchal ktos wczoraj na npr?
-
hjuston
2007/07/04 06:49:40
widze, ze nikt.
ja w sprawie cykad. ogladalam wlasnie planet earth na dvd i byl tam odcinek o tych cykadach. ale nie o waszych chicagowskich, tylko o tych ze wschodniego wybrzeza (nie wiedzialam, ze tam tez je maja). tez pojawiaja sie co 17 lat. pokazali jak wylaza z ziemi, jak sie przepotwarzaja i mozna bylo je tez uslyszec! podobny halas slyszalam w nz. ale mi sie to chyba podoba.